Red Velvet Cake



Są desery, które ujmują mnie swoim wyglądem. Ciasta, o których zrobieniu myślę tylko dlatego, że podobają mi się wizualnie. Tak było w przypadku Red Velvet. Przyciągnął mnie piękny, czerwony kolor ciasta dla kontrastu połączony z białą masą. Okazuje się jednak, że poza wyglądem Red Velvet ma także bardzo ciekawy smak. Lekko czekoladowe ciasto o strukturze mokrego gnieciucha połączone z kremowym serkiem. Z pewnością warte polecenia.
Przepisów na to ciasto jest całe mnóstwo. Ja szukałam takiego, które wyszłoby mokre i nie za słodkie. Zdecydowałam się w końcu na zaufanie Bakerelli, wzięłam jednak poprawkę na amerykańskie zamiłowanie do słodyczy i od razu zmniejszyłam ilość cukru o połowę. Myślę, że całkiem słusznie.




Red Velvet Cake:

370g mąki pszennej
200g cukru (w oryginalnym przepisie było dwa razy więcej)
10g kakao
5g soli (1 łyżeczka) *wolę ważyć, niż korzystać z objętości ze względu na różną grubość poszczególnych  rodzajów soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia (w oryginalnym przepisie nie było)
2 jajka, duże
240g maślanki
1 1/2 szkl. oleju
1 łyżka octu (użyłam ryżowego)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (czystego, bez alkoholu)
40g czerwonego barwnika w żelu (2 opakowania)

Dwie blaszki o średnicy 20cm wysmarować tłuszczem lub wyłożyć papierem do pieczenia.
Piekarnik rozgrzać do 175 st C.
W jednej misce wymieszać dokładnie wszystkie sypkie składniki, mąkę i kakao najlepiej wcześniej przesiać, żeby pozbyć się ewentualnych grudek. W drugiej misce lekko ubić jajka, a następnie dolać pozostałe płynne składniki. Zachęcam do ostrożności podczas dodawania barwnika, albo skorzystania z jednorazowych rękawiczek, jeśli chcemy uniknąć posiadania czerwonych plam na dłoniach do końca dnia :)
Do płynnych składników dodać sypkie i dokładnie wymieszać lub zmiksować.
Podzielić na dwie, równe części i wyłożyć do dwóch blaszek o średnicy 20cm.
Piec ok.30 minut. (Ja piekłam w jednej, wysokiej blaszce o średnicy 18cm przez ok.1 godzinę)
Po upieczeniu wyjąć z piekarnika, odstawić na 10 minut, a następnie wyciągnąć z blaszek na kratkę do studzenia.
Gotowe, wystudzone blaty przekroić na pół. (Ja przekroiłam na trzy, równe części)
Ciasto będzie lepiej się kroić, jeśli po wystudzeniu schowamy je przynajmniej na godzinę, a jeszcze lepiej na całą noc do lodówki.

Cream cheese:
(użyłam 1,5 porcji)

250g serka mascarpone
250g kremowego serka (typu Philadelphia albo Piątnica)
115g cukru
330g śmietany kremówki 30-40%
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Oba serki przełożyć do miski i zmiksować do połączenia. Dodać cukier i wanilię. Zmiksować na małych obrotach. Następnie pomału wlewać śmietankę i zwiększając obroty ubić.
Przyznam, że miałam opory z ubijaniem mikserem śmietanki razem z serkami, bałam się że masa może się zwarzyć. Nic takiego się nie stało i rzeczywiście o wiele łatwiej było ubić to razem, niż ubijać kremówkę osobno i dopiero na końcu łączyć z serkami.
Gotowym kremem przełożyć pokrojone wcześniej blaty ciasta, pamiętając by zostawić część na posmarowanie też wierzchu i boków.



*Zdjęcia robione komórką, więc ich jakość nie robi wrażenia. Uznałam jednak, że lepiej tak, niż wcale :)

Komentarze

  1. To samo chciałam napisać :) Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie wygląda :) Jeszcze go nigdy nie próbowałam, ale wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i komentarze :)